Leave Your Message
Dioksan? To tylko kwestia uprzedzeń
Aktualności

Dioksan? To tylko kwestia uprzedzeń

2023-09-27

Czym jest dioksan? Skąd się wziął?


Dioksan, poprawna pisownia to dioksan. Ponieważ słowo „zło” jest zbyt trudne do wpisania, w tym artykule będziemy używać zamiast niego typowych słów. Jest to związek organiczny, znany również jako dioksan, 1,4-dioksan, bezbarwna ciecz. Ostra toksyczność dioksanu jest niska, ma działanie znieczulające i stymulujące. Zgodnie z obowiązującym w Chinach Kodeksem Bezpieczeństwa Technicznego Kosmetyków, dioksan jest zabronionym składnikiem kosmetyków. Skoro jego dodawanie jest zabronione, dlaczego w kosmetykach nadal wykrywa się dioksan? Z przyczyn technicznie nieuniknionych, dioksan może przedostać się do kosmetyków jako zanieczyszczenie. Jakie zatem zanieczyszczenia znajdują się w surowcach?


Jednym z najpowszechniej stosowanych składników myjących w szamponach i płynach do mycia ciała jest eterosiarczan sodowo-alkoholi tłuszczowych, znany również jako AES lub SLES. Składnik ten może być wytwarzany z naturalnego oleju palmowego lub ropy naftowej jako surowców do alkoholi tłuszczowych, ale jest syntetyzowany w szeregu etapów, takich jak etoksylacja, sulfonowanie i neutralizacja. Kluczowym etapem jest etoksylacja. Na tym etapie reakcji, oprócz dodania tlenku etylenu do alkoholu tłuszczowego, powstaje etoksylowany alkohol tłuszczowy. W procesie etoksylacji, oprócz dodania tlenku etylenu do alkoholu tłuszczowego, powstaje również etoksylowany alkohol tłuszczowy. Niewielka część tlenku etylenu (EO) ulega kondensacji, tworząc produkt uboczny, czyli antagonistę dioksanu. Konkretną reakcję przedstawiono na poniższym rysunku:



Generalnie producenci surowców będą mieli późniejsze etapy oddzielania i oczyszczania dioksanu, różni producenci surowców będą mieli różne standardy, a międzynarodowi producenci kosmetyków również będą kontrolować ten wskaźnik, zazwyczaj na poziomie od 20 do 40 ppm. Jeśli chodzi o normę zawartości w produkcie końcowym (takim jak szampon czy żel pod prysznic), nie ma konkretnych międzynarodowych wskaźników. Po incydencie z szamponem Bawang w 2011 roku Chiny ustaliły normę dla produktów końcowych na poziomie poniżej 30 ppm.


 


Dioksan powoduje raka. Czy budzi obawy dotyczące bezpieczeństwa?


Siarczan sodu (SLES) i jego produkt uboczny, dioksan, były szeroko badane jako surowiec używany od II wojny światowej. Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) bada dioksan w produktach konsumenckich od 30 lat, a Health Canada stwierdziło, że obecność śladowych ilości dioksanu w produktach kosmetycznych nie stanowi zagrożenia dla zdrowia konsumentów, nawet dzieci (Kanada). Według Australijskiej Narodowej Komisji ds. Bezpieczeństwa i Higieny Pracy (Australian National Occupational Health and Safety Commission), optymalny limit dioksanu w produktach konsumenckich wynosi 30 ppm, a górna granica toksykologicznie akceptowalna to 100 ppm. W Chinach, po 2012 roku, norma 30 ppm dla zawartości dioksanu w kosmetykach jest znacznie niższa niż toksykologicznie akceptowalna górna granica 100 ppm w normalnych warunkach użytkowania.


Z drugiej strony należy podkreślić, że chiński limit zawartości dioksanu w kosmetykach wynosi mniej niż 30 ppm, co jest wysokim standardem na świecie. W rzeczywistości wiele krajów i regionów ma wyższe limity zawartości dioksanu niż nasze normy lub nie ma żadnych jasnych norm:



W rzeczywistości śladowe ilości dioksanu występują również powszechnie w naturze. Amerykański Rejestr Substancji Toksycznych i Chorób wymienia dioksan w kurczakach, pomidorach, krewetkach, a nawet w wodzie pitnej. Wytyczne Światowej Organizacji Zdrowia dotyczące jakości wody pitnej (trzecie wydanie) stanowią, że dopuszczalna zawartość dioksanu w wodzie wynosi 50 μg/l.


Podsumowując problem rakotwórczego działania dioksanu w jednym zdaniu: bez względu na dawkę mówienie o szkodliwości jest oszustwem.


Im niższa zawartość dioksanu, tym lepsza jakość, prawda?


Dioksan nie jest jedynym wskaźnikiem jakości SLES. Ważne są również inne wskaźniki, takie jak ilość związków niesulfonowanych i ilość substancji drażniących w produkcie.


 


Warto również zauważyć, że SLES występują w różnych rozmiarach, a największą różnicą jest stopień etoksylacji – niektóre zawierają 1 EO, inne 2, 3, a nawet 4 EO (oczywiście można również uzyskać produkty z miejscami dziesiętnymi, takimi jak 1,3 i 2,6). Im wyższy stopień zwiększonej etoksydacji, czyli im wyższa liczba EO, tym wyższa zawartość dioksanu wytwarzanego w tym samym procesie i warunkach oczyszczania.


Co ciekawe, powodem zwiększenia zawartości olejków eterycznych jest zmniejszenie działania drażniącego surfaktantu SLES, a im wyższa zawartość olejków eterycznych SLES, tym mniej drażnią skórę, czyli są łagodniejsze i odwrotnie. Bez olejków eterycznych, składniki preparatu nie lubią SLS, który jest bardzo stymulującym składnikiem.


 


Zatem niska zawartość dioksanu nie oznacza, że ​​jest to dobry surowiec. Ponieważ im mniejsza ilość olejków eterycznych, tym większe będzie podrażnienie surowca.


 


PODSUMOWANIE:


Dioksan nie jest składnikiem dodawanym przez przedsiębiorstwa, lecz surowcem, który musi pozostać w surowcach, takich jak SLES, czego trudno uniknąć. Nie tylko w SLES, w rzeczywistości, dopóki przeprowadzana jest etoksylacja, dioksan będzie obecny w śladowych ilościach, a niektóre surowce do pielęgnacji skóry również go zawierają. Z punktu widzenia oceny ryzyka, jako substancja resztkowa, nie ma potrzeby dążenia do absolutnej zawartości 0, biorąc pod uwagę obecną technologię wykrywania, „nie wykryto” nie oznacza, że ​​jego zawartość wynosi 0.


Mówienie o szkodliwości wykraczającej poza dawkę to jak mówienie o gangsterach. Bezpieczeństwo dioksanu jest badane od wielu lat, a odpowiednie standardy bezpieczeństwa i zalecenia zostały ustalone, a pozostałości poniżej 100 ppm są uważane za bezpieczne. Jednak kraje takie jak Unia Europejska nie ustanowiły tego standardu jako obowiązkowego. Krajowe wymogi dotyczące zawartości dioksanu w produktach wynoszą poniżej 30 ppm.


Zatem dioksan w szamponie nie musi powodować raka. Jeśli chodzi o dezinformację w mediach, teraz rozumiesz, że chodzi tylko o przyciągnięcie uwagi.